Półmaraton Warszawski okiem debiutanta

dnia
polmaraton warszawski rok 2017 trasa biegu przez lazienki warszawskie
Trasa biegu przez Łazienki Królewskie

Debiut w półmaratonie za mną. W ostatniej chwili postanowiłam przebiec go bez telefonu, tych wszystkich aplikacji i zegarków. W tym biegu byłam tylko ja, muzyka i Warszawa.

I stwierdzam, że dla debiutanta to był dobry wybór. Nie ma nic gorszego, niż ciągłe zerkanie, ile kilometrów za mną, a ile przede mną. Po prostu, biegnąc rozkoszowałam się tym, co mnie otaczało i świetną atmosferą. Dla osoby spoza Warszawy uważam, że trasa była ułożona perfekcyjnie. Tym sposobem, zobaczyłam najpiękniejsze miejsca w stolicy, począwszy od Placu Teatralnego, Krakowskiego Przedmieścia, Łazienek Królewskich, Mostu Świętokrzyskiego po inne warszawskie ulice, w których historia przeplata się z nowoczesnością.

Od początku biegło mi się lekko i przyjemnie, a od 5 kilometra w Łazienkach Królewskich rozluźniłam się i poczułam jak w domu. Drzewa, budząca się do życia roślinność, śpiewające ptaki – magia miejsca. Tutaj zaczęłam przyspieszać i wyprzedzać. Od innych pasjonatów biegania wiem, że z wyprzedzania można zrobić zabawę i sposób na nękające myśli typu: ile jeszcze do mety? Teraz sama mogę to potwierdzić, że to kapitalna zabawa, najpierw wzrokiem namierzasz ofiarę (głównie były to osoby w oryginalnych strojach), potem próbujesz dogonić, aż w końcu wyprzedzasz i już czujesz się, jak zwycięzca. I tak bawiłam się do 17 km. Do tego, tyle się działo na całej trasie (zespoły grające na żywo, śpiewy, okrzyki kibiców), że nie wiem kiedy te kilometry pozostały za mną. Nie miałam, żadnego kryzysu, tzw. ściany, potrzeby skorzystania z toalety, ogromnego pragnienia czy uczucia głodu – kompletnie nic. Tylko od 17 km, w czasie podbiegu na Most Gdański zaczęłam słabnąć i czuć zmęczenie w nogach. Dopiero od tego momentu za przydatne uważałam oznakowanie trasy informacją o kilometrach. Bardzo pomogło mi to, gdy zobaczyłam, że jestem już na 20 kilometrze. I pomimo zmęczenia biegłam dalej, bo wiedziałam, że meta jest tak blisko. Nagle zupełnie obcy mi ludzie krzyczą – „Daria już tylko 200 metrów”.

Po tym poczułam wiatr w żaglach, za chwilę, zobaczyłam metę i biegłam ile sił w nogach. Uczucie na mecie? Nie do opisania.

Mój czas netto 02:27:58.

Warszawa, 25 marca 2017 r.

Warszawa biegaczka polmaraton warszawski

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s