Czy ambicja to mój wróg? cz.1 W drodze nad Morskie Oko

_images_IMG_20171130_111319
Morskie Oko i Mięguszowieckie Szczyty

Bywają w życiu każdego człowieka takie dni, które zapadają w pamięć na zawsze i bywają takie godziny, które wyciągają z nas to, co najgorsze albo to, co najlepsze. Pamiętam taki dzień z tegorocznej wyprawy w Tatry, który pokazał mi, że momentami jestem bardzo silna, a momentami bardzo słaba. Cały dzień spędzony od wschodu do zachodu słońca na tatrzańskich szlakach uzmysłowił mi, że jestem zbudowana z wielu deficytów i sprzeczności, a obok licznych słabości mam też ambicję, która nie zawsze słucha głosu zdrowego rozsądku.

Tego dnia sygnał budzika rozdzwonił się bardzo wcześnie. Zaplanowaliśmy wycieczkę nad Morskiego Oko, Dolinę Pięciu Stawów i Zawrat, powrót Halą Gąsienicową do Kuźnic przez Boczań. Chcieliśmy wykorzystać ten dzień maksymalnie i uniknąć tłumów nad Morskim Okiem, dlatego wyruszyliśmy skoro świt busem z Zakopanego do Palenicy, stamtąd pieszo według zakładanego planu. Dzień miał być z serii na luzie, na spokojnie, z postojami, z chłonięciem klimatu Tatr Wysokich, z obowiązkową przerwą na chłodne piwko lub dobrą szarlotkę.

_images_IMG_20171130_112832
W drodze do Morskiego Oka

Chociaż ten sierpniowy poranek był rześki, to bezchmurne niebo i prognozy synoptyków zapowiadały piękny dzień. Po dojechaniu na miejsce okazało się, że pomimo wczesnej godziny wiele osób chce rozpocząć dzień kawą z widokiem na Rysy. Ruszyliśmy więc za całą rzeszą turystów i podróżników w stronę Morskiego Oka. Przed nami do pokonania prawie 9 km monotonnej, asfaltowej drogi. Nuda. Jedynym urozmaiceniem Wodogrzmoty Mickiewicza. Szuramy sobie noga za nogą, w tempie stu ślimaków na godzinę, nie do końca rozbudzeni, pogrążeni w myślach, walczący z zakwasami i zamulonymi nogami, których nie oszczędzaliśmy w ostatnich dniach.

_images_IMG_20171130_112624
Włosienica

Nagle w otaczającej nas do tej pory ciszy słychać wesołe rozmowy i taki entuzjazm wędrowców, że aż oglądam się zaskoczona. Patrzę – idą. Przystojni, roześmiani, pewni siebie. Biło od nich takie coś, czego nie umiem słowami opisać. Gdy nas doganiają, co przy naszym tempie nie było wcale takie trudne, widzę czterech chłopaków, którym oprócz dobrego humoru towarzyszy sprzęt do wspinaczki. Moją uwagę przykuwają dużych rozmiarów plecaki. Z boku każdego plecaka przymocowane z jednej strony liny, z drugiej strony profesjonalne buty do wspinaczki, a na środku przyszyte biało – czerwone logo z wizerunkiem gór i napisem FUNDACJA KUKUCZKI.

Serce mi zatrzepotało. Poczułam taką dumę i patriotyzm oraz zazdrość niestety. Boże, jak ja chciałam być na ich miejscu, opanować swój strach, mięć tę odwagę i siłę, być jak oni. W tamtej chwili poczułam się turystką z drogi nad Morskie Oko. Patrzę na to logo i myślę sobie, że ja nie chce być turystą tylko podróżnikiem. Chcę poszukiwać, poznawać, odkrywać, szukać drogi. Chce iść nieprzetartym szlakiem i nie bać się nieprzewidywalnych sytuacji.

Nie wiedziałam wtedy, co szykuje dla mnie los.

cdn.

Foto  Daria i Krzysztof Kowalscy

Profil pierwszej części trasy

TRASA

 

2 Comments

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s